Największe kryzysy gospodarcze, recesje i bessy w historii

kryzys finansowyBessy i recesje w II połowie XX i na początku XXI wieku

 Liczbę kryzysów gospodarczych, które odcisnęły piętno na wszystkich gospodarkach świata – poza tymi zupełnie autarkicznymi, jak ekonomia Korei Północnej czy Kuby – w ostatnich pięćdziesięciu latach trudno zliczyć na palcach obu rąk. Do najważniejszych należą kryzysy paliwowe lat 70-tych, upadki banków i kas oszczędnościowych w USA w latach 80-tych, załamanie gospodarcze w Rosji i krajach azjatyckich, w tym Japonii w latach 90-tych, pęknięcie bańki internetowej na początku XXI wieku i wreszcie największy – od czasów Wielkiego Kryzysu 1929 roku – kryzys finansowy, który od 2007 roku przetacza się przez świat.

Kryzys naftowy rozpoczął się w 1973 roku i objął wszystkie kraje wysokouprzemysłowione i zależne od ropy naftowej. Kryzys wywołał gwałtowny wzrost cen ropy naftowej, jaki nastąpił po nałożeniu przez państwa zrzeszone w OPEC wobec USA po wybuchu wojny arabsko-izraelskiej Jom Kipur. Gdy Arabowie odcięli dostawy ropy naftowej do USA i krajów Europy Zachodniej, wspierających Izrael, cena baryłki skoczyła o 600 procent do 35 dolarów (w 1970 roku cena ropy wynosiła 2 dolary !). Po kryzysie ceny ropy spadły, ale nie na długo. Skutkiem podniesienia cen ropy było znaczne wzbogacenie się krajów członkowskich OPEC i gwałtowny rozwój krajów w regionie Zatoki Perskiej.

W latach 1979-1982 miał miejsce drugi kryzys naftowy, który spowodowała rewolucja irańska. Cena ropy skoczyła do 30 dolarów. Ale w późniejszych państwa OPEC straciły monopol na wydobywanie ropy – zaczęto ją wydobywać z bogatych złóż na Morzu Północnym i na Alasce.

Obydwa kryzysy naftowe pociągnęły za sobą kryzysy gospodarcze w krajach uprzemysłowionych, połączone z inflacją. Ale stały się też impulsem do poszukiwania alternatywnych źródeł energii. Tym niemniej cena ropy systematycznie wzrastała – i wielu ekonomistów twierdzi, że właśnie ten wzrost jest praprzyczyną wszystkich problemów ekonomicznych świata również w tej chwili.

W latach 80-tych najpoważniejszym kryzysem była zapaść kas oszczędnościowych i upadki banków w USA. Miał on charakter „lokalny” – dotyczył jednego państwa, ale miał poważne konsekwencje polityczne. Trzydzieści lat później stało się jasne, że nikt – a już na pewno nadzór bankowy – nie wyciągnęły lekcji z tego kryzysu. Kasy oszczędnościowe, instytucje znane Amerykanom od dekad, zajmowały się głównie udzielaniem kredytów hipotecznych i obsługą klientów indywidualnych i mniejszych firm. Na początku lat 80. Nadzór bankowy – spełniając postulaty kas, dążących do maksymalizacji zysków – zezwolił im na prowadzenie również innego typu działalności na rynkach finansowych. Zakończyło się to katastrofą – kasom zabrakło i kapitału, i profesjonalistów. Wiele kas stało się niewypłacalnych, rząd musiał je dokapitalizować, część kas przejęły banki komercyjne.

Kolejna dekada przyniosła kryzysy w wielu regionach świata. Po 1989 roku recesja dotknęła większość państw dawnego bloku wschodniego – przejście do gospodarki kapitalistycznej nie było łatwym procesem. Jednak te perturbacje nie miały większych konsekwencji dla światowej gospodarki. Inaczej rzecz się miała z Japonią, która już na początku lat 90-tych zaczęła się zmagać z problemami gospodarczymi. Między 1992 a 1995 rokiem Japonia przeprowadziła kilka rządowych programów pobudzenia gospodarki na łączną kwotę 655 miliardów dolarów – bez rezultatu. Po 1998 roku rozpoczęto kolejną falę stymulacji gospodarki . Łącznie, w ciągu lat 90. Japonia wydała na wyciągnięcie swojej gospodarki z recesji kwotę 1,35 biliona dolarów. Pakiety stymulacyjne w dużej mierze oparte były na robotach publicznych. Ich jedynym pozytywnym skutkiem była ochrona miejsc pracy.

Równolegle do recesji trwał potężny kryzys finansowy, spowodowany złymi, nieściągalnymi długami, udzielanymi szczodrze zwłaszcza w latach 80-tych.

Japonia w latach 90-tych przeżyła oprócz recesji deflację – zarówno firmy jak i konsumenci indywidualni niechętnie inwestowali i wydawali pieniądze na konsumpcję. W cenie było wyłącznie posiadanie gotówki, w domu (siedzibie firmy) – nie w bankach. To z kolei pociągnęło za sobą problemy z płynnością pieniądza, i hamowało możliwość wyjścia kraju z recesji. Ekonomiści podkreślają, że jedna z najpotężniejszych gospodarek świata do dziś nie może się podnieść z recesji, zaś sygnały poprawy które z Japonii napłynęły po 2005 roku zostały zmiecione przez kryzys finansowy rozpoczęty w roku 2008.

Kilka lat później do japońskich problemów doszło załamanie gospodarcze w tzw. azjatyckich tygrysach, które do połowy lat 90-tych rozwijały się w tempie kilkunastu procent wzrostu PKB rocznie. Ten wzrost napełniał podziwem większość ekonomistów. Nieliczni krytycy zwracali uwagę, że takie tempo wzrostu PKB jest nie do utrzymania, bo wzrost produkcji nie miał fundamentów w postaci wzrotu wydajności, ale opierał się na wzroście nakładów. Te zaś są ograniczone. Kryzys w azjatyckich tygrysach poprzedził gwałtowny napływ kapitału zagranicznego, zwracającego się ku krajom rozwijającym się i upatrującym w tym regionie świata największych zysków. Narastała bańka spekulacyjna – kredyty stały się łatwo dostępne, podaż pieniądza w gospodarce była rekordowa. Pierwszym impulsem do recesji stał się spadek cen tajlandzkich nieruchomości i akcji – udział złych kredytów w bankach drastycznie się zwiększył i wiele z nich stanęło w obliczu niewypłacalności. Przeprowadzony w czerwcu 1997 roku silny atak spekulacyjny zmusił władze Tajlandii do całkowitego uwolnienia kursu bahta 2 lipca 1997 roku. Datę tę uznaje się za początek kryzysu azjatyckiego. Po tym ataku nastąpiły ataki spekulacyjne na wszystkie waluty wschodnioazjatyckich tygrysów. Inwestorzy zagraniczni zaczęli gwałtowny odwrót z tego regionu. W drugiej połowie 1997 roku wartość walut Malezji, Indonezji, Korei Południowej spadła nawet o połowę. We wszystkich krajach regionu nastąpiło załamanie konsumpcji i inwestycji, spadły ceny akcji i nieruchomości, znacząco wzrosło bezrobocie.

Kryzys azjatycki często nazywany jest kryzysem Międzynarodowego Funduszu Walutowego, bo działania podejmowane przez MFW zamiast pomóc tym krajom, szkodziły im.

XXI wiek zaczął się od pęknięcia kolejnej bańki – tym razem w sercu światowej gospodarki czyli w USA. Od roku 1995 w niedającym się opisać tempie drożały akcje firm związanych z informatyką, Internetem – i wszystkich pokrewnych sektorów. Świat ogarnęło szaleństwo na punkcie dot-comów, czyli spółek działających w Internecie lub nawet zamierzających podjąć w nim działalność. Kursy akcji szybowały w górę, dotyczyło to nawet firm które nie miały prawie żadnych dochodów związanych z obecnością w sieci. Do powstania bańki przyczyniły się duże inwestycje funduszy venture capital, które pompowały pieniądze w przedsięwzięcia, których jedynym kapitałem był „pomysł na biznes w sieci”. Pieniądze przekazywane przez fundusze były jednak często po prostu marnowane.

Na początku 2000 r. inwestorów zaczęli tracić optymizm, zaś NASDAQ w ciągu kilku miesięcy spadł z poziomu 5 tys. punktów do 2 tys. Kursy akcji wielu firm spadły o więcej niż 99 proc., np. z 3,5 tys. dolarów do 4 dolarów. Na giełdach zapanowała panika. Okazało się też, że część dotcomów po prostu oszukiwała w sprawie dochodów i zysków. Ekonomiści podkreślają, że przyczyną upadku dotcomów był brak przełożenia inwestycji na odpowiadający mu wzrost wydatków konsumenckich.

Najpoważniejszy z kryzysów, któremu towarzyszy recesja, załamanie na giełdach, wahania kursów najważniejszych walut świata rozpoczął się również w USA w 2007 roku od pęknięcia bańki hipotecznej.

Zapaść na rynku subprime mortage (czyli pożyczek hipotecznych wysokiego ryzyka) była pierwszym elementem domina, które przewróciło następne.

Banki w USA udzielały pożyczek hipotecznych, a także innych kredytów pod zastaw hipoteki osobom o nieadekwatnych możliwościach finansowych. Te pożyczki stały się zabezpieczeniem papierów wartościowych, sprzedawanych funduszom inwestycyjnym, towarzystwom emerytalnym. W proceder były uwikłane największe banki amerykańskie i europejskie. Dopóki ceny nieruchomości rosły, nikt się nie niepokoił. Jednak w 2007 roku okazało się, że wartość kredytów w znaczący sposób przewyższa wartość nieruchomości, a co dziesiąty zadłużony nie spłaca swoich zobowiązań. Papiery strukturyzowane okazały się śmieciami, na jaw wyszły nieprawidłowości, oszustwa na najwyższych szczeblach w globalnych bankach. Giełdy na całym świecie runęły w dół (w Polsce panika na GPW dotarła w połowie roku 2008). Wielu ekonomistów uważa, że świat podniesie się z kryzysu rozpoczętego w roku 2007 dopiero w trzeciej dekadzie XXI wieku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *